Drodzy Czytelnicy!
Z wielką dumą informujemy, że powieść Pierwsze koty jest już na etapie redakcji. Niestety, musicie się uzbroić w cierpliwość, bo książka ukaże się dopiero wiosną. Na zachętę publikujemy krótki fragment.
_____________________________________________________________________________________________________

Nikt nigdy nie jest ani tak dobry, ani tak zły, jak się na początku wydaje
(fragment powieści Ewy Nowak pt. Pierwsze koty)

Ada upiła łyczek. Nie lubiła tych szklanek. Były za wąskie i ciężko było z nich pić, więc wstała i przyniosła dwie rurki.

Nie planowała żadnej poważnej rozmowy. Nikomu nie chciała opowiadać o koszmarnych miesiącach, które, miała nadzieję, skończyły się wraz ze skończeniem szkoły, ale słowa po prostu się z niej wylały.

Powiedziała Michałowi, jakie na początku zrobił na niej piorunujące wrażenie, jak porównywała go ze swoim ówczesnym chłopakiem, jej pierwszym byłym, i jak bladziutko Konrad na tle Michała wypadał. Wyznała też, że przez chwilę myślała, że zakochała się w Michale, ale to nie było to. Ona ma paskudnego ojca – patologicznego skąpca, o którym teraz nie chce mówić, bo to temat na inną rozmowę. W każdym razie teraz rozumie, że chciała być na miejscu Heli i, prawdę mówiąc, bardzo jej ulżyło, gdy zrozumiała, że zwyczajnie Heli zazdrości.

– Wiem, że płacisz za lekcje pianina Andżeliki. Wiem, jakim jesteś wspaniałym nie tylko ojcem, bo jesteś najlepszym ojcem świata, ale w ogóle człowiekiem – zakończyła patetycznie i wytarła mokre policzki.

Michał podrapał się po bliźnie na brodzie. Zamarł w tej pozie na kilkanaście sekund.

– To bez znaczenia, że płacę za lekcje Andżeliki. Mamy pieniądze, więc płacimy. Od ust sobie nie odbieramy. Aduś, ty masz fałszywy obraz mojej osoby.

– Bo ty nie rozumiesz, jakim jesteś ojcem. Ciebie powinno się klonować! – powiedziała z egzaltacją.

– Klonować? – Michał westchnął. – Nikt nigdy nie jest ani tak dobry, ani tak zły, jak się na początku wydaje.

– Kokieteria? – Ada była zadowolona, że akurat przypomniało jej się tak pasujące do kontekstu rozmowy słowo.

– Kiedy człowiek jest młodziutki jak ty, to mu się wydaje, że świat jest taki, jakim on go zastał. A to nieprawda. Zmieniamy się. Panta rhei, wszystko płynie. Wydaje mi się, że powinnaś usłyszeć moją historię; historię pod tytułem „Podłość”.

Adzie z ciekawości aż rozszerzyły się źrenice. W jednej chwili jej zły nastrój zastąpiła zwyczajna ludzka ciekawość. „Podłość”?

Podwinęła nogi i sięgnęła po szklankę z wodą.

_____________________________________________________________________________________________________