Kłamiemy wszyscy… tylko każdy z innego powodu

Specjalnie wybrałam okres wakacyjny, żeby poruszyć temat kłamstwa. Nigdy bowiem tyle i z taką brawurą nie kłamiemy, jak właśnie na wakacjach i tuż po nich. Bo też okoliczności są nader sprzyjające. Poznajemy nowych ludzi i możemy bezkarnie wypróbować na nich swoją nieokiełznaną wyobraźnię. Poza tym to, co opowiadamy na wyjeździe, jest mało sprawdzalne i aż kusi, żeby po roku ciężkiej harówki pozwolić sobie na odrobinę (lub całkiem sporą dawkę) szaleństwa — jeśli nie realnego, to przynajmniej werbalnego.
Latem, nieobciążeni nauką i innymi obowiązkami, mamy wolną głowę. Przyglądamy się więc innym ludziom i widzimy, że niemal wszyscy kłamią bez opamiętania, a co ciekawsze, całkiem nieźle na tym wychodzą (tak to widać z boku; nie wiemy przecież, co w rzeczywistości przeżywa kłamiący). Dlatego wierzcie mi: przez cały rok nie zostaniecie tyle razy okłamani i tyle sami nie nakłamiecie, ile właśnie na wakacjach.
Przyjrzyjmy się kilku typom kłamców. Ciekawe, w której grupie odnajdziesz siebie…

Nałogowcy, czyli dla zasady

Jeśli raz się zacznie — bardzo łatwo się pogubić, co właściwie chce się osiągnąć. Szybko wpada się w nałóg opowiadania faktów… nieprawdziwych. Istnieją ludzie, którzy często coś nam relacjonując, mówią nieprawdę. Tymczasem oni opowiadają nam swoje wrażenia, emocje, komentarze — tzw. swoją wersję. Bo czy chcecie, czy nie — tam, gdzie jest więcej niż jedna osoba, zawsze jest kilka wersji zdarzeń.

Tchórze, czyli ze strachu

Groźba kary jest najsilniejszym motywem kłamstwa w dzieciństwie. Z wiekiem zauważamy, że ważniejsze od uniknięcia kary jest oczyszczenie, uwolnienie się od winy. Dla spokoju sumienia dobrze jest być ukaranym i „mieć przebaczone”. Najbliższym razem nie kręćcie, tylko wypijcie nawarzone przez siebie piwo, a sami się przekonacie, jak cudowną moc ma katharsis.

Niedowartościowani, czyli sami dla siebie

„Nie podobam się sobie, nie podoba mi się moje życie, moja rodzina, wszystko. Tworzę więc nowy świat i nowe życie”. Dlatego nieszczęśliwi kłamią bardzo dużo. Takim ludziom trzeba uświadamiać, że faktyczną wartością są oni sami, a nie to, co wymyślą. Nie należy jednak udowadniać im ich kłamstewek, „dołować” ich. W końcu jakie większe nieszczęście może spotkać człowieka niż nielubienie siebie i swojego życia?

Kulturalni, czyli tak ich wychowano

Tych lubię. Ilekroć objem się czekoladą i następnego dnia mam na twarzy mapę popełnionego przestępstwa, oni mówią mi, że doskonale wyglądam. Jestem im wdzięczna, bo chcą dobrze. Widzą, że prezentuję się tragicznie, ale nie chcą mi jeszcze dodatkowo dokładać zmartwień. Jeśli zapraszam znajomych na ciasto, a podam brązowawy ulep z zakalcem w środku, umieją się zachwycić, jak cudownie parzę herbatę. I jak tu ich nie lubić?

Nauczyciele, czyli dla naszego dobra

Jak myślicie — czy nauczyciele zawsze mówią wam prawdę? Oczywiście, że nie! Szkoła to przecież okres, kiedy człowiek zachowuje się najgłupiej z całego życia. Gdybyście mieli usłyszeć, jak naprawdę wyglądacie, co sobą reprezentujecie, na pewno nie przysłużyłoby się to rozwojowi waszej osobowości ani podwyższeniu samooceny. Dziękujmy więc nauczycielom za ich bezgraniczną wiarę, że uda nam się wyrosnąć na ludzi. Patrząc na licealistów, czasem doprawdy trudno w to uwierzyć.

Dlaczego jednak nie należy kłamać?

  • Stajesz się niewiarygodny także w innych dziedzinach
  • Tracisz szacunek najważniejszy ze wszystkich — do samego siebie
  • Nie panujesz nad wykreowaną rzeczywistością
  • Zostać złapanym na kłamstwie, to duży wstyd
  • Robisz z ludzi głupców
  • Kultywujesz złe ludzkie tradycje

Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników —
Ewa Nowak